10. Nasze trudności w pomaganiom ofiarom przemocy

Jako pracownicy naszego Ośrodka pomaganie ofiarom przemocy domowej często przeżywamy w stanie głębokiego bólu, frustracji, smutku i poczuciu niepowetowanej straty. Dzieje się tak podczas odkrywania przed nami prawdziwych i bolesnych czasem wręcz horrorystcznych historii życia klientek w przemocy. To jest duży ciężar do uniesienia. Trzeba mieć niekiedy stalowe nerwy, aby przebrnąć z klientką przez te „ciernie” w jej życiu. Istotną częścią pomagania jest też wzajemne dookreślanie co dalej robimy? . Niekiedy z ogromną wewnętrzną niezgodą musimy uszanować, kłócącą się z naszą wizją pomagania i spostrzeganą jako niebezpieczną, własną drogę klientki, która np. postanawia wrócić do sprawcy przemocy.
Pomaganie ofiarom przemocy często uczy nas pokory, cierpliwości, tolerancji i czujności. Wymaga też zadbania o siebie, o własny komfort psychiczny, bez którego pomaganie staje się udręką i grozi szybkim wypaleniem. Pomaga nam tutaj superwizja, zebrania zespołu , oraz życzliwa i opiekuńcza atmosfera w Zespole.
Pomoc jaką oferujemy w naszym Ośrodku „DOM”, gdzie klientki przez jakiś czas zamieszkują jest szczególna ze względu na klimat tworzonych i często zmiennych (ze względu na dużą rotację klientek) wzajemnych kontaktów z klientkami.
Musimy zadbać o zdrowe granice wzajemnej dostępności, często przeradzające się w nieformalne więzi oraz jednocześnie pamiętać o utrzymanie struktury, która daje poczucie wsparcia i zawiera w sobie profesjonalny dystans. Musimy mieć też na uwadze to co dzieje się „ w drugim obiegu” , tzn. jak wyglądają wzajemne kontakty klientek, które przychodzą z różnych stron i środowisk, mają własne interesy i zależy im na tym, aby czasem różne fakty ukryć przed personelem i funkcjonować w ramach REGULAMINU (np. wracać do Ośrodka przed 21, nie spożywać alkoholu czy leków bez zgody lekarza itp. ) .
Najbardziej jednak trudne w naszej rzeczywistości pomagania są rozstania z klientką. Choć monitorujemy dalszy przebieg spraw klientek i umawiamy się na pomoc ambulatoryjną, nigdy do końca nie wiemy czy nie nastąpi jakiś niebezpieczny zwrot w dalszych rozstrzygnięciach po stronie klientki, jej sprawcy czy instytucji pomocowych. Jeśli udaje się nam wyprowadzić klientkę z przemocy tak, aby samodzielnie i pewnie mogła dbać o własne interesy( zdobędzie pracę, otrzyma własne mieszkanie) ,bardzo cieszymy się wtedy . Mamy wiele takich przykładów kobiet, które „wyszły na prostą” i prowadzą teraz bezpieczne życie, są niezależne i decydują same o sobie.
Jest jednak też wiele barier, przeciwności i trudów , związanych z pomaganiem klientkom w ich usamodzielnieniu się. Dotyczą one braku perspektyw na szybkie otrzymanie lokalu, braku tymczasowych ośrodków readaptacyjnych czy mieszkań chronionych dla tych osób, wadliwości prawa, które nadal niedostatecznie chroni ofiary przemocy, nieudolności w pracy urzędów, kształtujących politykę społeczną oraz warta podkreślenia częsta nieprzychylność i nierzetelność osób mniej lub bardziej profesjonalnie odpowiedzialnych za pomaganie ofiarom przemocy.